Monday, 15 May 2017

Szolem Alejchem: „Dzieje Tewji Mleczarza“ - recenzja książki.


„Skrzypek na dachu“ to jeden z nielicznych filmów, które widziałam kilka razy - zawsze z ogromną przyjemnością. Nieraz wzruszały mnie te same sceny, przepiękna muzyka czy fantastyczna scenografia. Kiedy więc dowiedziałam się o istnieniu książki, wiedziałam, że będę musiała ją przeczytać. Podczas ostatniego urlopu w domu nareszcie udało mi się spełnić marzenie. Z jakim rezultatem? Zapraszam do lektury.

„Dzieje Tewji Mleczarza“ (wciąż niejasna jest dla mnie odmiana tego imienia w języku polskim) to książka napisana między 1894-1914 r. (według różnych źródeł) przez Szolema Alejchema, pisarza żydowskiego urodzonego na terenach dzisiejszej Ukrainy. Z pewnością nieprzypadkowo akcja powieści dzieje się właśnie na tych ziemiach. Tytułowy Tewje, ubogi mleczarz mieszkający w niewielkiej wsi wraz z żoną i siedmioma córkami, wiedzie dość spokojne, choć niepozbawione trosk życie. Jego losy przestawione są w postaci listów, pisanych przez niego do autora książki. Opisuje on w nich fragmenty swojego życia chaotycznie, dość rozwlekle, z mnóstwem dygresji i pojawiającymi się co kilka zdań cytatami z Tory oraz wydarzenia, które zaważyły na jego obecnym położeniu. Tewje, mimo braku wykształcenia, uważa się za człowieka światłego, znającego tajniki religii żydowskiej oraz zasady rządzące światem. Uwielbia marzyć o pieniądzach i bogactwie, jest oddany rodzinie i Bogu oraz wierzy, że nic nie dzieje się bez przyczyny.

Choć marzy o dostatnim życiu oraz odpowiednich mężach dla swoich siedmiu córek, Mleczarz musi stawić czoła zmieniającym się czasom oraz buntowi dzieci, pragnących samodzielnie decydować o swojej przyszłości. Tewje stopniowo stara się przystosować do otaczającej rzeczywistości oraz wspierać swoje córki. Niestety cena, jaką przychodzi im zapłacić za wolność, jest często bardzo wysoka.



Gdy czytałam „Dzieje...“ wydawało mi się, że siedzę obok Tewjego (Tewji?), który opowiada swoją historię właśnie mnie. Nie przypomina ona typowej powieści epistolarnej – wstawki takie jak „powiadam“, „mówię“ itd. charakterystyczne są raczej dla języka mówionego i zdecydowanie zmieniają sposób narracji:
 
– Gałązka raz zerwana z drzewa musi – powiadam – uschnąć! Liść – mówię – który spadł z drzewa, musi zbutwieć, i więcej – powiadam – nie mów ze mną o tym, albowiem „aż do tego miejsca mówi się w Wielką Sobotę!“.
 
Przyznaję, że te przerywniki chwilami dość skutecznie utrudniały mi czytanie i od pewnego momentu automatycznie omijałam je wzrokiem.
 
Książki nie da się jednak czytać omijając przypisy, obecne tu w ogromnej wręcz ilości. Mnie, jako osobie interesującej się kulturą żydowską, bardzo spodobało się takie rozwiązanie, choć zdaję sobie sprawę, że część osób taka ilość informacji dodatkowych może zwyczajnie znudzić. Dowiedziałam się wielu rzeczy o zwyczajach, świętach i życiu Żydów oraz nauczyłam kilku dodatkowych słów i zwrotów, mimo że Tewje często przekręca hebrajskie słowa, zupełnie przeinaczając pierwotne znaczenie wypowiedzi. 

Poza wieloma wątkami kulturalnymi czytelnik raczony jest również niewielką dozą informacji historycznych. Trudno zresztą byłoby je pominąć, biorąc pod uwagę czas i miejsce akcji (okolice Kijowa, ok. 1895-1914). Znajomość podstawowych faktów historycznych jest niezbędna dla zrozumienia sensu niektórych wydarzeń, a także końcowych rozdziałów książki (polecam źródła historyczne). Kwestia żydowska w Imperium Rosyjskim oraz w czasie rewolucji poruszana jest w literaturze dość rzadko (przynajmniej w porównaniu z III Rzeszą), tym bardziej więc przeraża głupota i fanatyzm ówczesnego społeczeństwa nawet, jeśli w tym wypadku mamy do czynienia z fikcją literacką.



Przyznaję, że książka i ukochany przeze mnie film nie mają ze sobą wiele wspólnego. Zgadza się jedynie część głównych wątków, a mimo to nadal nie jestem w stanie zdecydować, co podobało mi się bardziej. Uważam, że zarówno powieść, jak musicalowa ekranizacja są warte przeczytania / obejrzenia. Zawiłe, chwilami zabawne, choć częściej smutne losy Mleczarza pozwalają przenieść się na spokojną, żydowską wieś z początku XX w. i z zapartym tchem śledzić wpływ ówczesnej polityki i wydarzeń historycznych na życie zwykłych ludzi. Śledząc „Dzieje Tewjego Mleczarza” czytelnik nabiera przekonania, że to właśnie tacy ludzie jak główny bohater – dobrzy, prostoduszni, uczciwi – zostali najbardziej pokrzywdzeni przez ówczesne wydarzenia.

Książkę polecam wszystkim, którzy lubią nieco bardziej wymagającą lekturę oraz mają ochotę zapoznać się z klasyką literatury żydowskiej. Zresztą... W ogóle ją polecam, bo to świetna powieść.

„Dzieje Tewji Mleczarza” oceniam na 5 z 5 gwiazdek.
 *****


Tytuł: „Dzieje Tewji Mleczarza” / טעוויע דער מילכיקער
Autor: Szolem Alejchem
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie 2005
Ilość stron: 173
Rok pierwszego wydania: ok. 1895-1914 (w odcinkach)
Język oryginału: jidysz