Wednesday, 5 April 2017

Stanisław Grzesiuk: ,,Pięć lat kacetu" - recenzja książki.


,,Pięć lat kacetu” Stanisława Grzesiuka to kolejna książka, którą czytałam nieraz i nadal chętnie do niej wracam. Jest to autobiograficzna opowieść autora o jego pięcioletnim pobycie w obozach koncentracyjnych na terenie Niemiec i Austrii. Wbrew pozorom nie jest to jednak literatura typowa dla tego gatunku.

Stanisław Grzesiuk urodził się w 6 maja 1918 r. w niewielkiej miejscowości pod Chełmem, wychował się jednak i zmarł w Warszawie. Przez całe życie z dumą powtarzał, że jest ,,chłopakiem z Czerniakowa” i wielokrotnie podkreślał, że temu właśnie faktowi zawdzięczał umiejętność radzenia sobie w nieludzkich warunkach obozowych. Czytając tę powieść, trudno zresztą zaprzeczyć – większość konfliktów Grzesiuk rozwiązywał przemocą. O ile w warunkach obozowych było to być może usprawiedliwione (nie mnie oceniać, zresztą tę kwestię omówię dokładnie w późniejszym akapicie), o tyle w innych sytuacjach – niekoniecznie. Należy zresztą pamiętać, że przemoc towarzyszy tej książce od pierwszych do ostatnich stron, a niektóre opisy mogą zniechęcić do niej bardziej wrażliwych czytelników. 


,,Pięć lat kacetu” to powieść napisana prostym, potocznym językiem. Trudno tu doszukiwać się wysublimowanych form lingwistycznych, jednak jest to jeden z niewielu przypadków, w których taka forma jest jak najbardziej zrozumiała. Intencją autora nie było raczej stworzenie wiekopomnego dzieła, a przedstawienie surowych, nieludzkich warunków obozowych. Choć użyty przez Grzesiuka styl nie każdemu będzie odpowiadał, moim zdaniem dodaje on opowiadaniu autentyczności i sprawia, że czyta się je szybko i lekko. Napisanie książki w formie krótkich, powiązanych ze sobą historii co prawda nadaje książce dynamiki, jednak brak konkretnej chronologii sprawia, że chwilami opowiadanie sprawia wrażenie rwanego i chaotycznego. 

Lektura przeraża beznamiętnymi opisami straszliwych zbrodni dokonywanych na ludziach przebywających w obozach koncentracyjnych. Co ciekawe, nie można ich przypisać jedynie okupantowi – wbrew wszelkiej logice oprawcami często okazywali się przedstawiciele innych narodów (w tym Polacy), a także inni więźniowie. Grzesiuk opisuje te potworności językiem praktycznie pozbawionym emocji, chwilami prawie wesołym. Podkreśla przy tym, jak pobyt w obozie wpływał na ludzi, dla których liczyło się tylko przetrwanie. Z początku zszokowani, przerażeni i protestujący przeciw wszechobecnej przemocy, po pewnym czasie stawali się obojętni na los innych skazanych, nie robiło na nich wrażenia bestialskie katowanie współwięźniów, egzekucje czy tortury, nierzadko prowadzące do śmierci ofiar. Grzesiuk nie ograniczył się zresztą do opisu swojego życia w obozie. Przedstawił również dokładnie prawa rządzące życiem obozowym, hierarchię panującą w lagrach czy problem homoseksualizmu wśród więźniów, a także poruszył problematykę związaną z ówczesną niewiedzą społeczeństwa dotyczącą warunków i życia w obozach koncentracyjnych.  


Choć autor zarzeka się, że wydarzenia przedstawione na kartach powieści są zgodne z prawdą, chwilami trudno oprzeć się wrażeniu, że Grzesiuk próbuje może nie tyle umniejszyć swoją rolę w pewnych wypadkach, co pokreślić, że zawsze zachowywał się w porządku wobec innych. Trudno czasem uwierzyć w takie przedstawienie sytuacji, szczególnie biorąc pod uwagę trudną sytuację więźniów i nieludzkie warunki w obozach. Wydaje mi się, że choć w dzisiejszych czasach byłby to niepotrzebny zabieg, to w latach, w których powstawała książka, prawdopodobnie pomógł autorowi uniknąć wielu nieprzyjemności, w tym oceny jego postępowania podczas pobytu w kacecie.

Należy bowiem pamiętać o tym, że świadomość społeczna dotycząca obozów koncentracyjnych praktycznie nie istniała, a osoby nigdy nie będące w podobnej sytuacji nie potrafiłyby zrozumieć mechanizmów postępowania osadzonych. W takim wypadku łatwo niesprawiedliwie ocenić człowieka, który podobnie jak Grzesiuk ukazuje tak sugestywny obraz pozbawionego moralności świata oraz zachowań niezrozumiałych dla przeciętnego obywatela. Siedemdziesiąt lat później, mimo szerokiego dostępu do źródeł opisujących życie w obozach koncentracyjnych, nadal pojawiają się głosy oceniające ludzi oraz ich postępowanie dziesiątki lat wstecz. Nie chodzi tu zresztą tylko o tematykę lagrową – niemal każde wydarzenie historyczne jest dziś szeroko komentowane, a jego uczestnicy poddawani często niesprawiedliwym osądom. W dzisiejszych czasach rzeczywiście trudno zrozumieć motywy kierujące ludźmi przebywającymi w obozach. Sytuacje takie, jakich uczestnikiem był Grzesiuk, są dziś nie do pomyślenia. Tym bardziej uważam więc, że książkę tę należy rozpatrywać pod względem czysto historycznym, jednak ocena moralności czy etyki zdecydowanie nie należy do nas.

Uważam, że „Pięć lat kacetu” to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto interesuje się tematyką obozów koncentracyjnych, ale także dla tych, którzy do tej pory nie mieli styczności z tego typu literaturą.

Książkę oceniam na 5 z 5 gwiazdek. 
*****